12/3/2022

/ Rekolekcje adwentowe 2022 r. - Kazanie ks. Marcina Modrzyńskiego


Rekolekcje adwentowe 2022 r. - Kazanie ks. Marcina Modrzyńskiego

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Mam nadzieję że będzie to dobry czas słuchania Pana Boga, tego z czym przychodzi do waszych serc w czasie rekolekcji. W niedzielę słuchaliśmy Ewangelii, która mówi o czuwaniu, o tym że mamy czekać. Dziś w Ewangelii Chrystus mówi że to inni czekali a my patrzymy na to na co inni czekali. Zobaczcie jak to jest czy my czekamy? czy już dostaliśmy? I tak i tak dlatego, że Zrobić chrystusowi w słowach, że wielu chciało ujrzeć to co wy widzicie a nie ujrzeli i usłyszeć to co wy słyszycie a nie usłyszeli. Przez wiele tysięcy lat ludzie czekali. Czekali na co? Na objawienie się Boga. O co takiego chodzi Chrystusowi? Co tak wielu pragnęło zobaczyć? Co tak wielu pragnęło usłyszeć? W pierwszym czytaniu dzisiaj usłyszeliśmy jak prorok Izajasz mówi o tym, że przyjdzie taki czas niezwykłego pokoju, czas w którym nawet ciele i lew razem będą jadły                                  i Iew  nie będzie rzucał się na to zwierzę. Gdzie małe dziecko będzie mogło włożyć rękę w paszczę żmii i nic mu się nie stanie. To jest taki alegoryczny obraz bardzo szczególnego czasu pokoju. I kiedy codziennie słuchamy tych informacji o wojnie to widzimy, że pokój to nie jest tylko sprawa dogadania się między ludźmi. Zawsze w takiej rozmowie ktoś będzie chciał wziąć coś dla siebie. Jak to niektórzy mówią: „ każde grabie grabią do siebie”. W połowie XX wieku otworzył się ruch dzieci kwiatów gdzie hasła: pokój, miłość, braterstwo były hasłami przewodnimi. I co żadnego pokoju nie było. Było za to trochę narkotyków,  trochę wirus HIV się rozprzestrzenił, była swoboda, wolność, ale pokoju nie ma. Pokój o którym mówi Bóg, to nie jest tylko pokój zewnętrzny, ale to jest pokój który zaczyna się w sercu. Jaka jest droga do osiągnięcia tego pokoju w sercu? Co jest tak naprawdę kluczem do osiągnięcia pokoju serca? Wszyscy na to czekali, na to co się wydarzyło na krzyżu. My ciągle nie rozumiemy na czym polega krzyż. Jest wielu ludzi, którzy mówią nie możesz dać nowożeńcom krzyża, bo to przynosi cierpienie i nieszczęście. Dla niektórych ludzi największy znak miłości i znak zwycięstwa nad złem jest znakiem cierpienia. Niektórzy z niego zrobili taki modny znaczek. Ostatnio w sklepach można zobaczyć wisiorki z krzyżem odwróconym poprzeczną stronę.                 Z krzyża zrobiono sobie ozdobnik, który zawiesza się na szyi. Nie rozumiemy naprawdę tego coś na krzyżu stało. Kiedy mówimy, że Chrystus na krzyżu pokonał śmierć to musimy sobie zadać pytanie: „co to naprawdę dla nas znaczy?” Tu nie chodzi tylko o śmierć, która będzie na końcu naszego życia. Tu chodzi o coś zupełnie innego. Kiedy o tym mówię to przypomina mi się historia z mojego dzieciństwa. Kiedy byłem małym chłopakiem i jeździłem do dziadków na wieś to często dziadek woził mnie na sankach po śniegu. ja chciałem ciągle żeby dziadek mnie na tych sankach woził, ale dziadek siły nie miał. A że dziadek był bardzo mądry i miał psa który wabił się Azor I dał mi kija na którego końcu powiesił kiełbasę. Powiedział mi: „Marcinek tak trzymaj kiełbasę, żeby była ona przed pyskiem Azora a on Cię będzie ciągnął”. I tak też było ja trzymałem kiełbasę a Azor biegł za nią i ciągnął sanki. I tak sobie myślę, że to nasze życie trochę wygląda ja bieganie za tą kiełbasą z językiem na wierzchu. Umęczeni, ciągle problemy, biegniemy dalej a kiełbasy nie widać. A zwycięstwa w naszym życiu nie widać, łaski Bożej nie widać. Chrystusowi chodziło o coś więcej nie tylko oto ostateczne zwycięstwo. Chrystus pokonał śmierć czyli Chrystus pokonał to co dzisiaj zabija ciebie i mnie. Co ciebie dzisiaj zabija? Ewangelia jest na teraz, ona jest konkretna. To jak wczoraj w Ewangelii, gdzie setnik przyszedł do Jezusa. On wiedział, że z Jezusem trzeba konkretnie. Pomyśl co ciebie dzisiaj zabija? Mówimy, że miłość niejedno ma imię. Są różne rzeczy, które zabijają nas każdego dnia. Odrzucenie nas zabija, nikt z nas nie chce być odrzucony przez współmałżonka przez bliskich z rodziny. Im ktoś jest bliżej tym bardziej to odrzucenie boli. Boimy się odrzucenia. Odrzucenie nas zabija. Odrzucanie nas rani. I trzeba wtedy spojrzeć na krzyż, bo Chrystus umarł na krzyżu, umarł w odrzuceniu. Wyrzucony poza miasto, odrzucili go nawet najbliżsi. On wziął twoje i moje odrzucenie i zaniósł je na krzyż. Tu miejsce gdzie gwoździe jest miejsce na twoje odrzucenie. On wziął to Wszystko na siebie żebyśmy my kiedy tylko odczuwamy odrzucenie mogliśmy czerpać siły z niego. Chrystus zrobił to  miłości do ciebie i do mnie. Żeby Twoje odrzucenie nie panowało w twoim życiu. Żeby twoje odrzucenia, zranienia, porażki życiowe, toksyczne relacje miały zwycięstwo                 w Chrystusie. On wziął to na siebie. Innym imieniem śmierci tego co nas zabija jest bezradność. Bardzo się boimy bezradności. Boimy się tego że nie będziemy mieli wpływu na to co się będzie z nami działo, na swoje zdrowie. Boimy się bezradności. Co robi Chrystus? Pozwala się przybić do krzyża. Pozwala przebić swoje nogi żeby już nie chodziły. Pozwala przebić swoje ręce żeby nie mógł ich już nakładać. Nie może się ruszyć. Jest bezradny. Dlaczego? Ponieważ kocha Ciebie i mnie, i wziął na siebie twoją bezradność, żebyśmy się nie bali bezradności, żebyśmy w naszej bezradności się nie zatracili. Co dzisiaj ciebie zabija? Co czyni cię bezradnym? Co dla ciebie Chrystus zwyciężył na krzyżu? Zobacz w miejscu gwoździ swój grzech, który go przybił do krzyża. Pomyśl co ciebie dzisiaj zabija? Pomyśl               o sytuacja które cię dzisiaj niszczą? Pomyśl o sytuacjach których nie możesz unieść,                       o których ciągle myślisz o które ciągle się modlisz? Zobacz to wszystko w krzyżu Chrystusa. On tu zwyciężył. I to co cię zabija umarło na krzyżu razem z nim. Kiedy już umarł na krzyżu, przychodzi do apostołów po zmartwychwstaniu i mówi do nich: „pokój wam, daje wam mój pokój. Tak jak ten świat wam dać nie może”. Pokój płynie ze zwycięstwa Chrystusa na krzyżu. Tylko wtedy gdy w swoim życiu doświadczę takiego pokoju to moje odrzucenie, moje lęki, moje grzechy, to co mnie zabija zostanie powieszone razem z Nim na krzyżu i będę miał pokój serca. Tak naprawdę na to wszyscy czekamy. Gdy patrzymy na krzyż to powinniśmy zadać sobie pytanie jak my żyjemy? Czy robimy wszystko, abyśmy mogli żyć               w pełni łaski, w pełni zwycięstwa? Bóg posyła swoich aniołów. Codziennie ich posyła. Aniołowie to nie tylko ci jak widzicie w kościele na ołtarzach, to nie tylko to są aniołowie. Swoją drogą nie do końca aniołowie tak wyglądają. Biblia mówi że aniołowie to są potężni wojownicy, którzy wykonują rozkazy Pana Boga. My wygląd aniołów trochę czerpiemy                  z kultury i ona kształtuję obraz aniołów który mamy chociażby w waszym kościele.                        I zobaczmy jak kultura przedstawia aniołów, że są to takie małe bobaski, takie słodkie niewinne, posypane brokatem. A zobaczmy jak kultura przedstawia szatana, który silny, wrzeszczy, wymiotuje gwoździami, mają dużą siłę, potrafią rzucać ludźmi. I teraz taki prosty człowiek patrz sobie po ludzku i stwierdza, że Diabeł jest silniejszy, a anioł co to jest w ogóle? A co mówi Słowo Boże? Mówi, że aniołowie to są potężni wojownicy, którzy spełniają rozkazy Pana Boga. Kiedy na lekcji religii modlę się z uczniami modlitwą „Aniele stróżu mój” to chłopacy z 4 klasy liceum mówię do mnie: „ księża co ja się będę modlił taką modlitwą co moja babcia odmawia?” a ja im wtedy odpowiadam, że gdybyście zobaczyli jak podczas egzorcyzmów ta modlitwa ma ogromną moc to ta modlitwa nie schodziła by                      z waszych ust. Bo Bóg ma moc. Ale w dzisiejszym świecie, w tym co nas otacza nie usłyszymy o tym. Zobaczcie co ten świat mówi o krzyżu? Mówi nie chcemy go! Ten świat nic nie mówi o krzyżu. Wiecie co mówiono o pierwszych chrześcijanach? Bardzo często pierwszych chrześcijanach mówiono, że czczą osobę która umarła na krzyżu nic nie osiągnęła. Bardzo często malowano wtedy krzyż z osobą ludzką z głową osła. Świat wtedy               i dzisiaj nie rozumie krzyża. I dlatego Chrystus mówi, prze mądrzy tego świata postrzegają sprawy jako niejasne i skomplikowane, a malutcy postrzegają wszystko sercem. Jeśli masz czyste serce możesz zwyciężyć. Tu chodzi o prostotę. O to żeby zobaczyć i uświadomić sobie swój grzech. I z taką świadomością idziesz w życie i zwyciężasz. I dlatego jak mówiono chrześcijaństwo jest triumfalnym pochodem przez cmentarze świata. My mamy zwycięstwo. Kiedy anioł przyszedł do Maryi powiedział do niej: Bądź pozdrowiona Mario jesteś pełna łaski. Z jednej strony anioł jej mówi, że jej życia jest bez grzechu, ale z drugiej strony wskazuje nam jak ma wyglądać nasze duchowe zjednoczenie z Bogiem. Aniołem może być każdy, ktoś do ciebie posłany od Boga. Kogo możesz spotkać każdego dnia. Pomimo tego, że nie mam wyglądu anielskiego przepraszam wszystkich ale wypadło na mnie, abym przeprowadził rekolekcje w  waszej parafii. Aniołem może być to, że przyszedłeś na rekolekcje, to że kogoś spotkasz, jakieś konkretne wydarzenie.  coś  co się wydarza w Twoim życiu jest znakiem od Boga. Anioł Ci mówi, że masz każdą łaskę, która jest Ci potrzebna. Niczego Ci nie braknie. I to jest właśnie styl życia Maryi. Iść i żyć w takiej świadomości, że Bóg jest ze mną i że niczego mi nie zabraknie. Tylko Maryja może uczyć nas jak patrzeć na krzyż, w którym jest nasze zwycięstwo. Życie w cieniu Maryi jest życiem zwycięskim. Nigdy Cię nie zawiedzie i poprowadzi do swojego syna. W chwili ciszy popatrz na krzyż i złóż                   w nim wszystko co Cię dzisiaj zabija, wszystko to co dzisiaj jest Twoją śmiercią, żebyś mógł wyjść z kościoła z Chrystusem zmartwychwstałym i także z nim zwyciężać. Amen.

Ks. Marcin Modrzyński